Dołącz do czytelników
Brak wyników

Dostęp otwarty , Dietetyka

2 września 2019

NR 4 (Wrzesień 2019)

Dieta monobiałkowa nie zawsze jest mono. Co kryje worek z karmą ?

0 64

Żywienie psa z podejrzeniem alergii pokarmowej lub zdiagnozowaną nadwrażliwością bazuje często na karmach hipoalergicznych, które cechuje m.in. wykorzystanie jednego źródła białka zwierzęcego oraz eliminacja składników uznawanych za silne alergeny. Czy można być tego pewnym? Niedawne badania laboratoryjne karm dostępnych na polskim rynku pokazały, że deklaracje na opakowaniu mogą różnić się od jego zawartości. Czy to może oznaczać ryzyko niepowodzenia terapii przy stosowaniu wysoko przetworzonych karm w diecie psa alergika?

Karmy hipoalergiczne to w większości receptury wykorzystujące jedno źródło białka zwierzęcego, tłuszczu i węglowodanów. Składniki w formule karmy dla psów alergików powinny być ściśle określone, np. „mięso z indyka”, a nie „produkty pochodzenia zwierzęcego”. Często karmy hipoalergiczne są pozbawione pszenicy, sztucznych dodatków konserwujących oraz innych składników, które w praktyce wykazują działanie uczulające. Najczęściej przyczyną alergii pokarmowej u zwierząt są białka (glikoproteiny), stąd to właśnie źródło pozyskania protein ma kluczowe znaczenie w diecie eliminacyjnej. Niemal każda firma producencka oferuje karmy lub całe linie produktowe dla psów alergików bazujące na recepturach monobiałkowych, a przy tym wykorzystujących alternatywne, mniej popularne źródła białka, które niosą ze sobą mniejsze ryzyko nadwrażliwości, np. mięso z królika, łosia, kangura, strusia, koninę lub białko owadzie. Jednak karmy hipoalergiczne mieszczą się wciąż w kategorii karm bytowych i nie należy ich utożsamiać z dietą weterynaryjną, czyli produktem specjalnego przeznaczenia dietetycznego.

Karma bytowa a dieta weterynaryjna 


Wśród karm przemysłowych wysoko przetworzonych można wyodrębnić trzy grupy produktów dla zwierząt z problemami alergicznymi. Pierwsza to karmy bytowe pełnoporcjowe z ograniczoną ilością źródeł białka, które można zastosować jako dietę eliminacyjną. Taka karma oprócz okresu diagnozowania alergii może być również stosowana przez dłuższy czas, ponieważ zawiera wszystkie składniki niezbędne zwierzęciu w odpowiedniej ilości i proporcji. Po drugie, wśród karm bytowych pełnoporcjowych można również znaleźć formuły bardziej wyszukane, bazujące na zupełnie nowych źródłach białka, które określane są jako karmy hipoalergiczne. Inaczej należy traktować diety, czyli karmy specjalnego przeznaczenia, dla zwierząt chorych (trzecia grupa produktów). W karmach dietetycznych – lub inaczej dietach weterynaryjnych – bardzo często źródłem białka są hydrolizaty, czyli peptydy o niskiej masie cząsteczkowej, które mają mniejszą alergenność. Diety te mogą być stosowane zarówno w diagnozowaniu alergii jak i przez dłuższy okres życia dorosłego psa. Zazwyczaj nie nadają się dla zwierząt rosnących oraz suk w ciąży i w czasie laktacji. Specjaliści podkreślają jednak, że diety weterynaryjne to ostatnia deska ratunku w sytuacji, kiedy wszystkie możliwe alternatywne sposoby żywienia zostały wykorzystane. To jednak niejedyne różnice między karmą bytową (hipoalergiczną) a dietą weterynaryjną. Różnica dotyczy również kontroli jakości podczas produkcji, a to z kolei wpływa na obecność w składzie karmy białka z niezadeklarowanych źródeł, które są efektem zanieczyszczeń.


Dość powszechne zanieczyszczenia


Ryzyko kontaminacji w produkcji karm bytowych wiąże się z doborem surowców – ich masowym przechowywaniem i transportem w drodze do fabryki – lub wynika z nie dość dokładnego czyszczenia linii produkcyjnej między kolejnymi partiami produktów. Zanieczyszczenie karm podczas produkcji może być zjawiskiem dość powszechnym, a brak stosownych informacji na opakowaniu (o możliwości wystąpienia śladowych ilości alergenów) może z kolei utrudniać prowadzenie diety z wykorzystaniem gotowych karm hipoalergicznych. 

– Opiekunowie często wybierają produkt na podstawie listy składników, zakładając, że jeśli dane źródło białka nie jest podane w składzie, to ten produkt nie zawiera tego źródła białka, a więc jest odpowiedni do zastosowania jako dieta eliminacyjna – wyjaśnia dr Karolina Hołda, dietetyk zwierzęcy ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jednak powtarzające się przypadki nieefektywnej terapii, opartej na podawaniu wspomnianych karm, skłoniły naukowców do bliższego przyjrzenia się rzeczywistej zawartości białek zwierzęcych. Lista składników podana na opakowaniu może nie być spójna z rzeczywistym składem produktu nie tylko z uwagi na zanieczyszczenia, ale również z powodu celowego działania. Przykład to białko kurczaka. Jest to surowiec często nieujawniany przez producentów w karmach, a jednocześnie jeden z najczęściej występujących alergenów pokarmowych u psów. 

Doktor Karolina Hołda przytacza doświadczenie, w którym przeanalizowano karmy dostępne na polskim rynku. Zgodnie z deklaracją na etykiecie nie zawierały one kurczaka ani produktów pochodnych użytych jako źródło białka zwierzęcego. W 9 na 10 karm oznaczono wykrywalne ilości DNA kurczaka.

– W próbkach karm, w których wykryto niewielkie ilości DNA kurczaka, na liście składników znajdował się tłuszcz zwierzęcy – wyjaśnia dr Karolina Hołda. – Pod tą nazwą kryje się często tłuszcz z kurczaka, który może zawierać śladowe ilości białka tego gatunku. 

Jeśli obecność kurczaka jest spowodowana zanieczyszczeniem składników podczas transportu i produkcji, nie należy tego postrzegać jako naruszenie przepisów, a jako nieuniknione zanieczyszczenie przy zachowanych dobrych praktykach produkcyjnych. 

Jak podkreśla dr Karolina Hołda, jakość i bezpieczeństwo surowców powinny mieć zasadnicze znaczenie w procesie produkcji karm. Wiele zagrożeń związanych z przemysłową produkcją karm ma swoje źródło właśnie w nieodpowiedniej kontroli dostaw surowców.

– Możliwe, że producenci mają świadomość, że w recepturze ich karmy obecne są surowce, które nie zostały zadeklarowane na etykiecie produktu i jest to celowy zabieg mający obniżyć koszty produkcji. Może też się zdarzyć, że sami producenci stają się ofiarą nieuczciwych dostawców surowców, którzy fałszują skład produktów pochodzenia zwierzęcego – przypuszcza specjalistka.

Jednak to nie wyklucza faktu, że lista składników podana na etykiecie oraz deklaracje na froncie opakowania mogą wprowadzać w błąd właścicieli psów i lekarzy weterynarii rozważających użycie produktu jako składnika diety eliminacyjnej.

– Brakuje wystarczających informacji, aby stwierdzić, czy obecność niezadeklarowanego składnika doprowadzi do reakcji klinicznej u zwierzęcia uczulonego na ten składnik – zaznacza dr Karolina Hołda. – Niemniej uzasadnione są obawy lekarzy weterynarii i właścicieli zwierząt, że faktyczny skład karmy nie odpowiada temu podanemu na opakowaniu. Jedyną metodą, która umożliwia precyzyjny dobór składników, jest dieta domowa. Jeśli ten sposób nie byłby akceptowany przez właściciela lub tolerowany przez zwierzę, rozsądną alternatywą dla zwierząt z nadwrażliwością pokarmową są karmy hydrolizowane.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co jest lepszym rozwiązaniem dla prowadzenia diety eliminacyjnej – gotowe karmy czy dawki przyrządzane w domu. Badania prowadzone z udziałem psów i kotów z podejrzeniem alergii pokarmowej pokazały, że rodzaj diety nie miał wpływu na poprawę stanu klinicznego zwierząt. Każdy sposób żywienia ma swoich zwolenników, a dla opiekunów stosowanie gotowych karm to przede wszystkim wygoda, dlatego trudno o upowszechnienie bardziej pracochłonnych diet. Wysoko przetworzone, gotowe karmy z pewnością pozostaną dla wielu właścicieli psów i kotów najwygodniejszą opcją.
 

 

Ujawnione niezgodności 


W drugiej połowie 2018 r. na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Inspekcja Handlowa skontrolowała karmę dla zwierząt domowych dostępną na polskim rynku. Kontrola obejmowała zarówno jakość, sprawdzaną w badaniach laboratoryjnych, jak i oznakowanie. Pracownicy Inspekcji Handlowej odwiedzili 84 sklepy – zarówno specjalistyczne, jak i należące do sieci handlowych – i skontrolowali 478 partii karmy: dla psów, kotów, gryzoni, ptaków, ryb, królików i innych zwierząt domowych. Zakwestionowali 90 partii, czyli 18,8% badanych próbek, a nieprawidłowości wykryli aż w 35 sklepach.

W przypadku karmy dla psów i kotów nieprawidłowości dotyczyły 27,5% (22 z 80 przebadanych partii). Dla przykładu, w karmie dla psów „wołowina z kurczakiem” nie było drobiu, była za to wieprzowina. W innym przypadku w karmie dla psów nie było kurczaka ani wołowiny, mimo że producent na etykiecie deklarował: wołowina 5...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Załóż konto lub zaloguj się.
Czekają na Ciebie bezpłatne artykuły pokazowe z wybranych numerów czasopisma.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy